duze roboty

Jego pierwsze duże roboty pracowały przy dekontaminacji elektrowni jądrowej Three Mile Island; inne, nowsze urządzenie jego konstrukcji poszukiwało meteorytów na polach lodowych Antarktydy. ¦ Prowadzi czterystuhektarowe gospodarstwo rolne, produkujące jęczmień, owies i siano (bez pomocy robotów); sprzedaje 350 sztuk bydła rocznie. ¦ Wspinał się po górach; burza z piorunami zmusiła go kiedyś do spędzenia nocy na zaśnieżonym wierzchołku Matterhornu.Whittaker poinformował z dumą sponsora z Pittsburgha, demonstrując mu łazik humvee, nazwany Sandstorm (Burza Piaskowa). W myśl standardów obowiązujących w robotyce mogłoby to być ukoronowaniem całego programu badawczego. Ale dla Whittakera próba na dystansie 13 km była jak pierwszy krok dziecka. Trasa rajdu Grand Challenge miała liczyć 230 km po niebezpiecznych górskich serpentynach i nierównych, piaszczystych drogach [patrz: W. Wayt Gibbs „Wyścig robotów"; Świat Nauki, kwiecień 2004]. Kiedy sponsor odjechał, Whittaker imponującej postury eksżołnierz piechoty morskiej zajrzał przez okno do terenowego samochodu, w którym członkowie zespołu: Chris Urmson, Kevin Peterson i Yu Kato, siedzieli pochyleni nad ekranami laptopów, próbując oczyścić z błędów liczące ponad 500 tys. linii kodu oprogramowanie robota. „Postawmy sprawę jasno powiedział z kamienną twarzą Sandstorm powinien zrobić 1600 km jazd próbnych, a na razie wiele nie pojeździliśmy". Trzeba będzie wysłać go w ciągu tygodnia w czterystukilometrową trasę, bo tylko wtedy uda się wychwycić różne drobne, lecz zgubne w skutkach usterki. „Zmieniły się zadania". Zmieniła się cała robotyka: dla Whittakera, kierującego Centrum Robotyki w Carnegie Mellon University, to właśnie jest istotą zawodów Grand Challenge. Choć sponsorującej wyścig Agencji ds. Rozwoju Zaawansowanych Obronnych Projektów Badawczych (DARPA Defense Advanced Research Project Agency) mogło chodzić o budowę bezzałogowych pojazdów wojskowych, ani Czerwoni, ani nikt z 15 innych zespołów, które w połowie marca stanęły na starcie, nie był tym celem szczególnie zainteresowany. Niektórych przyciągnąć mogła perspektywa nagrody lub sławy zwycięzców. A milion dolarów, jaki DARPA przeznaczyła dla twórców pierwszego robota, który pokona trasę w czasie krótszym niż 10 godz., nie wystarczyłby pewnie Whittakerowi nawet na spłatę długów zaciągniętych na realizację przedsięwzięcia. Co do sławyczemu nie? Tyle że jako pionier prac nad zautomatyzowanymi wywrotkami, rolniczymi kombajnami, pojazdami mapującymi pola minowe i wieloma innym konstrukcjami już teraz jest znaną postacią w hermetycznym świecie robotyków. Pięćdziesięciosześcioletni Whittaker uważa zawody Grand Challenge za godne uwagi głównie dlatego, że ułatwiają wyprowadzanie robotów z laboratoriów w teren. Był to zawsze istotny motyw w jego karierze. „Kiedy zaczynałem zajmować się robotyką, podchodzono do tej dyscypliny w sposób mało odpowiedzialny mówi. Duży wpływ na jej rozwój wywierała twórczość science fic